...

czwartek, 09 września 2010

A na tym blacie przelewam moją duszę na to co mam pod ręką. Czasami to smakołyki dla rodzinki, czasem dobre duszki do poduszki, ale wszystko z sercem i niepowtarzalne. Uwielbiam tworzyć i dzielić się z innymi moimi pomysłami.

 

 

 

 

 

 

 

 

21:23, gemi-ren
Link Komentarze (1) »
wtorek, 07 września 2010

 

 

 

10:31, gemi-ren
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 września 2010

A właściwie ze stołu. Coś na jesień do rozgrzewającej herbatki, coś "z jajem" i na ząb.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

10:09, gemi-ren
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 września 2010

Moje zegary, które czas odmierzają anielsko:

 

 

 

 

 

 

 

23:14, gemi-ren
Link Komentarze (2) »
niedziela, 29 sierpnia 2010

A przynajmniej czasami, bo na przykład wystarczy tylko kupić nowe buty i świat od razu zaczyna się uśmiechać, ludzie wokół jacyś pogodniejsi i nawet słoneczko przez chmury próbuje się przebijać. I co ciekawe to wcale nie muszą być super odjazdowe, zmysłowe szpileczki, wystarczą szmaciaczki dla córki do biegania między szkolnymi ławkami. Dzisiaj po wielu trudach i kilometrach przemierzonej sławnej Manufaktury udało mi się takie zakupić. I coś w tych butach jest (a w szczególności w każdych nowych), bo sześcioletnia właścicielka z taką dumą niosła torbę z tymi "cudeńkami", że przez chwilę poczułam się jak matka nastoletniej pannicy, a przecież to jeszcze dziecko. Ja sama fanką butów nie jestem, bardziej poruszają moje serce piękne drobiazgi do domu, a już chyba najbardziej niepowtarzalna, ręcznie wykonywana biżuteria. Ostatnio całkiem zbzikowałam (pierwszą rzeczą jaką rano zakładam są moje błyskotki, a dopiero potem sprawdzam czy mam co do nich założyć), a ponieważ to kosztowny bzik więc zaczęłam sama bawić się srebrem i kamieniami. Moje ulubione:

 

 

 

 

 

piątek, 27 sierpnia 2010

Jak cudownie, że świat jest tak bajecznie kolorowy. Chyba właśnie odkryłam po co jest zima. Gdyby jej nie było to bylibyśmy uczuciowo ubożsi o wiosenne doznania i euforię, że wreszcie będzie ciepło kolorowo i pachnąco.

Moje wrzosowe aniołki:

 

 

 

 

 

 

środa, 18 sierpnia 2010

Wyprowadziłam się na wieś, żeby uwolnić się od miejskiego zgiełku i smrodu samochodowych spalin. Dla śpiewu ptaszków i szumu drzew zmagam się z uciążliwością dojazdów do miasta, awariami mojego automobila, kombinuję co zrobić na śniadanie kiedy zabraknie pieczywa lub czym zastąpić mąkę kiedy akurat wyszła w trakcie robienia naleśników, a ciasto ma wciąż konsystencję mleka. I wszystko to byłoby do przeżycia gdyby nie grupka wyrostków, która upodobała sobie akurat dróżkę przy mojej chałupce na głośne harce na motorkach i różnego rodzaju spalinowych wynalazkach. Na pocieszenie i ukojenie nerwów ukleiłam kilka nowych pocieszycieli.

 

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 02 sierpnia 2010

Piękna pogoda, banda dzieciaków piszcząca w ogrodowym basenie, kochany psiak, który z zapałem sprawdza czy aby wszystkie rurki od systemu nawadniającego są na swoim miejscu i czy roślinki na pewno mają dobrze rozwinięty system korzeniowy i czego chcieć więcej. Sielsko, anielsko i tylko ktoś mógłby jeszcze przytulić....

Moje zakochane anioły.....

 

 

czwartek, 29 lipca 2010

No i udało się, zaprojektowałam sobie bloga. Trochę to trwało bo miał być taki mój, niepowtarzalny, a że język html nie różni się dla mnie dużo od chińskiego to straaaaaasznie się namęczyłam. Za to teraz mogę już pisać, pisać i pisać. Tyle, że dzisiaj już nie mam siły.

 

A to mój aniołek na doranoc.

dobranoc

1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10
 





galeria ellefant